TURTLE & WAVES

09:18

Tajemniczy tytuł dzisiejszego makijażu oznacza nic więcej jak nazwy dwóch cieni, grających tutaj główną rolę. Duet idealny: "Turtle" - moja miłość od pierwszego wejrzenia i "Waves" idealne jej dopełnienie ;)


Jak obiecywałam ostatnio, cień Turtle z palety Mermaids Forever z Revolution gra dzisiaj główną rolę. Absolutnie uwielbiam ten kolor, jest przepiękną, połyskującą, oliwkową zielenią świetnie komponującą się z ciepłym brązem. Do kompletu wybrałam cień Waves, który ładnie ożywia spojrzenie, dodaje charakteru całości i więcej życia :) Na ustach standardowo ciepły beż, pasujący do wszystkiego. 

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------Użyte produkty:
  • Podkład: Rimmel Wake Me Up 100 Ivory
  • Puder: Maybelline Affinimat 10 Classic Ivory
  • Korektor: Catrice Camouflage 010 Ivory
  • Brwi: Essence, pojedynczy cień, kolor: 17 no cream, no sugar 
  • Róż: Dr Irena Eris Rosette for Eye&Cheek
  • Rozświetlacz: Wibo Diamond Illuminator
  • Oczy:
Revolution - Mermaids Forever:

   Turtle - tytułowy cień, moja najnowsza miłość :) na centralnej części powieki górnej
   Waves - dla kontrastu, na prawie całej dolnej powiece
   Undersea - cieniowanie od zewnętrznego kącika górnej powieki do góry i na zewnątrz; zewnętrzna część        dolnej powieki
   Song - wewnętrzny kącik i delikatne przeciągnięcie na zielony cień na górnej powiece

Wibo - Long Lasting Liner - czarny - na linii wodnej
Astor - 2in1 Eye pencil 098 Glam White - pod łukiem brwiowym
  • Rzęsy:  Miss Sporty Studio Lash 001 black + rzęsy Ardell Wispies Glamour (klej LashGrip Ardell)
  • Usta: Dr Iren Eris Real Matt Lipstick 605 Madame Beige 
    ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


    Tyle z makijażowych formalności :) 

    W tym miejscu jeszcze muszę pochwalić się tym, że niedługo na blogu pojawią się posty ze zdjęciami (mam nadzieję) lepszej jakości - a wszystko za sprawą mojego wspaniałomyślnego Świętego Mikołaja, który to, co prawda trochę wcześniej niż w dniu swojego święta, sprezentował mi lampę pierścieniową :) Po pierwszych próbach mogę stwierdzić, że jest to zdecydowanie bardzo przydatne narzędzie - muszę tylko jeszcze nauczyć się dobrze z niego korzystać :D Tak więc proszę o cierpliwość (ponieważ mam już przygotowane kilka makijaży na zapas) i wyczekiwanie efektów moich prób! :)) 

    A tymczasem zapraszam do dalszego oglądania efektów moich makijażowych szaleństw ;)







    Jak podoba Wam się takie połączenie oliwkowej zieleni z głębokim morskim błękitem? Mnie bardzo :)

    Jak zawsze dzięki za obecność i do następnego makijażu!

    Jeśli chcesz być na bieżąco, polub mój profil na Facebook!
    • Share:

    ZOBACZ RÓWNIEŻ

    7 komentarze